4/2017


szkoła mistrzów fortepianu 2012

Częściowo zrealizowany ze środków Ministerstwa Kultury w ramach programu operacyjnego "Promocja Czytelnictwa"




Wielka Gala - podsumowanie

27 Festiwal Mozartowski w Warszawie dobiegł końca.

WIELKA GALA OPEROWA, ZAKOŃCZENIE 27. FESTIWALU MOZARTOWSKIEGO W WARSZAWIE

11 lipca – Teatr Warszawskiej Opery Kameralnej

9 lipca - Studio Koncertowe Polskiego Radia imienia Witolda Lutosławskiego

7 lipca 2017 – Zamek Królewski w Warszawie

5.07.2017 Koncert w Wiedeńskim stylu A.D. 1783

3.07.2017 - Msza c-moll, Kościół Seminaryjny

3.07.2017 Meccore String Quartet

Marek Dudek | Lwowski kamerton


Marek Dudek | Lwowski kamerton - numer: Nowości/

Należała do grona najbardziej utalentowanych uczennic Ady Sari. Nieskażona mentalnością wielkiej gwiazdy, naturalna i ujmująca w sposobie bycia posiadała naturalną muzyczną intuicję, którą zachwycała na estradach koncertowych. Obdarzona oryginalną urodą i wieloma zdolnościami w zakresie malarstwa, grafiki, projektowania miała dar nawiązywania kontaktów międzyludzkich. Zawsze dostrzegała drugiego człowieka, a wrażliwością i bezinteresowną uczynnością w szczególnym stopniu obdarowała skrzywdzone zwierzęta, którym do końca swoich dni pomagała.

Danuta Damięcka z domu Florek urodziła się 16 września 1931 roku we Lwowie. Mieszkała przy ulicy Żulińskiego na Łyczakowie. Ojciec był muzykiem w Operze Lwowskiej, zaś matka – z pochodzenia Austriaczka – zajmowała się domem. Jej młode lata zmąciła zawierucha wojenna oraz kolejne radzieckie i niemieckie okupacje. Nastoletnia dziewczyna na własne oczy zobaczyła, do czego może doprowadzić nienawiść i pogarda wobec innych ludzi. Już wtedy wiedziała, że jeśli uda jej się przeżyć, postara się dostrzec dobro w drugim człowieku. W obliczu brutalnych czystek etnicznych, realizowanych przez ukraińskie organizacje nacjonalistyczne, Danuta wraz z rodziną w 1946 roku wyemigrowała do Szczecina na Ziemie Odzyskane, gdzie wkrótce zgromadziła się liczna kolonia Lwowiaków.

Decyzja Maestry

W mieście nad Odrą rozpoczęła naukę gry na fortepianie w Państwowej Średniej Szkole Muzycznej oraz podjęła pierwsze próby wokalne. Nauczyciel prowadzący chór szkolny zwrócił uwagę na jej nieprzeciętny talent i możliwości głosowe, radząc, by w przyszłości podjęła studia wokalne w konserwatorium. Takim planom sprzeciwiała się matka Danuty, która wybrała dla córki powszechnie szanowany zawód farmaceutki. Po wielu dyskusjach i namowach osiągnięto kompromis, w wyniku którego decyzję o wyborze studiów wokalnych miała podjąć Ada Sari (Jadwiga Leontyna Schayer). Była legendą polskiej i światowej wokalistyki. Występowała prawie na wszystkich scenach operowych Europy, a także obu Ameryk oraz miała na koncie niezapomniane role Rozyny w „Cyruliku Sewilskim” Rossiniego, Gildy w „Traviacie” Verdiego, a także główne partie w „Purytanach” Belliniego, „Łucji z Lammermooru”, „Lindzie z Chamonix” Donizettiego, „Dinorah” Meyerbeera oraz „Lakme Léo” Delibesa. Krytyka muzyczna porównywała ją z Adeliną Patti, największą sopranistką XIX wieku, uznawaną za najwybitniejszą koloraturę wszechczasów. Maestra miała przesłuchać Danutę i stwierdzić jej zawodową przydatność. Dla młodej adeptki sztuki wokalnej spotkanie z tak niezwykłą artystką było czymś wyjątkowo ważnym. Chciała wypaść jak najlepiej. Ada Sari usłyszawszy jej głos, zaprosiła Danutę do prowadzonej przez siebie klasy śpiewu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Ukoronowaniem studiów był koncert dyplomowy, podczas którego obecny na sali prof. Artur Taube gratulował śpiewaczce wspaniałego wykonania pieśni Karola Szymanowskiego.

Ikona wokalistyki

W 1957 roku po zakończeniu edukacji w Warszawie, Danuta Damięcka przyjechała do Lublina, z którym związała swoje losy zawodowe i osobiste. Pracowała w Operetce Lubelskiej, nawiązała współpracę z Filharmonią Lubelską, której ówczesnym dyrektorem był dyrygent i kompozytor, Andrzej Cwojdziński. Okazał się jej muzycznym mentorem. Wprowadzał ją na estrady filharmoniczne w Polsce i za granicą, m.in. w ukochanym Lwowie, na Węgrzech, w Bułgarii, Czechosłowacji, ZSRR, Jugosławii, Holandii, Włoszech, Szwajcarii i USA. Damięcka stała się ikoną polskiej wokalistyki, której wartość potwierdzały liczne recenzje znanych krytyków muzycznych. Józef Kański podkreślał wyjątkową urodę jej głosu, krystalicznie czystą technikę koloraturową i nieprzeciętną muzykalność. Marian Wallek-Walewski upatrywał w jej liryce wokalnej zjawiskowości, w której intonacja głosu wykazuje cechy porównywalne z kamertonem. Z kolei Jerzy Jaroszewicz podkreślał dużą kulturę muzyczną oraz ładny i czysty głos. W podobnym tonie zachwytu wypowiadał się również Kazimierz Kord, światowej sławy dyrygent, wieloletni dyrektor WOSPRiTV, Filharmoników Warszawskich, jako jedyny wśród polskich dyrygentów współpracujący na stałe z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Danuta Damięcka występowała na estradach wielu polskich filharmonii, tak prestiżowych, jak Filharmonia Narodowa w Warszawie czy Filharmonia Krakowska oraz brała udział w licznych festiwalach, m.in. Lake Tahoe w San Francisco. Mimo sukcesów nie stroniła od koncertów edukacyjnych, organizowanych przez lubelską Filharmonię, skierowanych do dzieci i młodzieży województwa lubelskiego.

Artystyczny dom

Przez 40 lat towarzyszem życia Danuty Damięckiej był Adam Natanek, dyrygent, wieloletni dyrektor naczelny i artystyczny Filharmonii Lubelskiej, a także dyrektor artystyczny Filharmonii im. A. Malawskiego w Rzeszowie oraz Festiwalu Muzycznego w Łańcucie. Poznali się w Lublinie, a w 1966 roku stanęli na ślubnym kobiercu. Od tego czasu Adam Natanek w każdej rozmowie podkreślał, że Danuta posiadała wszelkie atuty umożliwiające zrobienie międzynarodowej kariery, szczególnie w zakresie małych form kameralnych. Jednak to nie było treścią jej życia. Ceniła sobie domowe zacisze, przyjaźń, życzliwość i uczynność, które była gotowa ofiarować każdemu. Dom państwa Natanków był miejscem spotkań wielu wybitnych polskich i zagranicznych artystów, ambasadorów różnych krajów oraz wielu przyjaciół, których Danuta otaczała szczególną serdecznością. „Ten dom żył dzięki niej, a ja – wspomina Adam Natanek – mogłem czuć się w nim wyjątkowo, doświadczając jakże ważnego dla mnie komfortu psychicznego”. Do tej pory na ścianach wiszą zdjęcia Ady Sari z dedykacją: „Kochanej mojej uczennicy, bardzo utalentowanej i muzykalnej – Danusi Florek – z życzeniami osiągnięcia celu marzeń swoich”.

Muzyczne animals

Mimo, że Danuta Damięcka ograniczyła własną karierę na rzecz rozwoju męża, a jej występy stały się okazjonalne, Ada Sari starała się przez cały czas utrzymywać z nią kontakt. Prowadząc przez 17 lat korespondencję ze swoją uczennicą, zawsze wyrażała w niej matczyne ciepło i troskę o jej formę wokalną. Przypominała jej o potrzebie pielęgnacji wiedzy i nieustannej pracy nad sobą, wskazując w listach na stałą potrzebę ćwiczeń wokalnych, utrzymujących formę emisyjną. Zachęcała Danutę, podobnie jak inne uczennice (m.in. Bognę Sokorską, Ninę Stano, Adelinę Gallert, Bożenę Lewgowd) do odwiedzin. Chciała sprawdzić jej dyspozycję śpiewaczą i dać kolejne wskazówki. Taka relacja między mistrzynią a uczennicą była bardzo miła, wzruszająca i kształtująca określone postawy życiowe. Wyjątkowa wrażliwość muzyczna, subtelne wyczucie piękna oraz osobliwe postrzeganie humanizmu, pozwoliły Danucie Damięckiej w pełni pochylić się nad losem „braci mniejszych”. W sferze jej zainteresowań znalazły się psy, szczególnie skrzywdzone przez człowieka i potrzebujące wsparcia. Państwo Natankowie mieli ich kilkanaście i wszystkie po życiowych przejściach. Danuta chciała rozszerzyć możliwość pomocy, dlatego postanowiła powołać do życia „Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt”. Pierwsze powstało w Rzeszowie, natomiast kolejne – w 2000 roku przy współpracy prof. Haliny Kowalskiej-Pyłki i Jolanty Polberg – w Lublinie, jako Lubelskie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami „Lubelski Animals”.

Serce z białych kwiatów

Szczęśliwe życie Państwa Natanków przerwała niespodziewana wiadomość o chorobie nowotworowej Danuty. Walczyła przez kilka lat, 1 marca 2006 roku – przegrała. Małżonkowie mówili, że jeżeli kiedyś nadejdzie ich kres, to życzyliby sobie, aby stało się to w tym samym momencie dla obojga. Los zdecydował inaczej.

Podczas mszy żałobnej kościół wypełniły pieśni Karłowicza, w których głos Danuty Damięckiej brzmiał tak, jak znali go melomani z występów koncertowych. Została pochowana na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie, a w ostatniej drodze towarzyszyli jej najbliżsi, przyjaciele i tłumy miłośników jej talentu. Fakt jej śmierci odnotowały wszystkie media w Lublinie, Warszawie i Krakowie, a przejawem doniosłości wydarzenia stały się pisane wspomnienia śpiewaczki, Heleny Świdy-Szaciłowskiej i przyjaciół zmarłej. Nad grobem w mowie pożegnalnej Bogusław Kaczyński wyraził przekonanie, że w sercach ludzi pozostanie nie tylko jej talent wokalny, ale i duchowa obecność, bowiem była osobą niezwykłą. Wśród wiązanek dało się zauważyć ogromne serce z misternie splecionych liści i białych kwiatów, które stało się symbolicznym hołdem dla wspaniałej artystki i dobrego człowieka.

Fot. Archiwum autora

powrót

Krzyżówka
Słownik

Ustaw jako stronę startową

Prześlij znajomym


Książki
Podręczniki
Czasopisma
Płyty CD



2003    2004    2005    2006    2007    2008    2009    2010    2011    2012    2013   

Numer poprzedni




Licznik odwiedzin:

1


Gdzie kupić    Redakcja    Misja    Kontakt   

Zobacz nas w:
facebook logo