2/2017


szkoła mistrzów fortepianu 2012

Częściowo zrealizowany ze środków Ministerstwa Kultury w ramach programu operacyjnego "Promocja Czytelnictwa"




Konkurs im. Ady Sari - przyznano nagrody!

17.05.2017 -Konkurs im. Ady Sari - Szczęśliwa trzynastka!

Sinfonia Iuventus zaprasza

Konkurs im. Ady Sari – OSOBY ZAKWALIFIKOWANE DO II ETAPU

9, 10, 11, 13 czerwca - Opowieści Hoffmana

Filharmonia Poznańska zaprasza

Filharmonia Poznańska zaprasza

12.06.2017, godz. 19.30 - Inauguracja 27 Festiwalu Mozartowskiego

12.06-15.07 27 - Festiwal Mozartowski w Warszawie

FX Music Group zaprasza


Oczami stroiciela fortepianu - - fortepian

Oczami stroiciela fortepianu

Relacja z lekcji otwartej poświęconej

budowie i działaniu mechaniki fortepianu.

25 stycznia br. w Sali Koncertowej PSM przy ul. Miodowej odbyła się lekcja pokazowa poświęcona budowie fortepianu. Jej pomysłodawca Mariusz Kaźmierczak prowadził ją, korzystając z licznych materiałów szkoleniowych: nowych i starych młoteczków, ciężarków, elementów konstrukcyjnych, mechanik fortepianowych i czasopism branżowych. Ta niezwykła lekcja przyciągnęła sporą grupę młodzieży i profesorów.

Pan Mariusz pracuje przy instrumentach od ponad piętnastu lat i choć kiedyś planował zostać pianistą, a potem studiował fizykę, nie żałuje wyboru, bo realizuje się w obecnej pracy. Uważa, że jego spostrzeżenia mogą przydać się zarówno muzykom, jak i osobom posiadającym instrumenty. Chciałby ich zarazić miłością do instrumentów i wnikliwością w ich ocenianiu. Próbuje przełamywać bariery między stroicielami a korzystającymi z instrumentów, wychodzi im więc naprzeciw. Chce podjąć dialog. Z jego obserwacji wynika, że smyczkowcy mają większy kontakt ze swoimi instrumentami, lepiej je znają. Często szukają satysfakcjonującego rodzaju dźwięku, np. przesuwając podstawek, zmieniając naciąg strun czy włosia. Pianiści są często bezradni wobec niedoskonałości swoich instrumentów. Stroiciel może pomóc im w uzyskaniu optymalnego efektu w fortepianie tak jak lutnik, jeśli będzie wiedział, czego szukają i oczekują. Pianiści powinni lepiej poznawać swoje instrumenty pod względem technicznym, lepiej ich słuchać i precyzyjniej wyobrażać sobie, co w nich „gra”. Wiedza o budowie i działaniu mechanizmów umożliwi wydobycie pełni potencjalnych walorów danego instrumentu.

Wrażliwość na instrument

Regulacja mechaniki fortepianowej opiera się na kilku dość ściśle określonych wielkościach, takich jak: ciężar gry, głębokość zapadania się klawiszy, punkt „wyzwolenia” młotka i moment uniesienia tłumika. Wielkości te mają pewien margines tolerancji. Każdy pianista postrzega instrument w sposób indywidualny. Na przykład Horowitz lubił instrumenty bardzo czułe, z lżejszą klawiaturą i nigdy nie zagrałby na fortepianie przygotowanym dla Rubinsteina, który potrzebował cięższej klawiatury, by „dokopać się” do dźwięku. A więc tak naprawdę to pianista wyznacza kierunek zmian w regulacji fortepianu. Zadaniem stroiciela jest rozpoznanie, czy takie zmiany są w instrumencie możliwe, a następnie maksymalne zbliżenie się do oczekiwań pianisty. Bywa, że nawet pianiści dużego formatu przyjeżdżający z recitalami do Warszawy domagają się całkowitego „podkręcenia” fortepianu. Znaczy to tylko tyle, że nie potrafią dostrzec, co właściwie należy poprawić. Co może wtedy zrobić stroiciel? Niepokojące są sytuacje, kiedy przed egzaminami studenci fortepianu, pytani o stan instrumentu, na którym właśnie się rozgrywają, odpowiadają z obłędem w oczach, że właściwie nie mają zdania...

Ale są też tacy, którzy słyszą instrument, na którym grają, mają rozwiniętą wrażliwość i są w stanie dość dokładnie określić, co im przeszkadza. Nawet dzieci potrafią wskazać dźwięki, które się wybijają albo nie stroją. Mali uczniowie, zaczynający dopiero grać, posiadają często naturalną skłonność obserwowania instrumentu. Nie ignorują go. I jest to postawa właściwa. Część pianistów profesjonalistów ma dar szybkiego wyczucia instrumentu. Dla przykładu, Gabriela Montero po zaledwie godzinnej próbie przed koncertem w AMiFC potrafiła wskazać wszystkie młotki, które tremolowały. Jej uwagi były tak precyzyjne, że instrument można było sprawnie poprawić. Bez współpracy pianisty znalezienie źle funkcjonujących elementów jest bardzo trudne. A nie ma takiego instrumentu, nawet najlepszego, w którym dobry pianista czegoś by nie znalazł. Stroiciele uczą się więc od pianistów i... pomagają.

Podwójna repetycja

Fortepian został wymyślony przez dwóch niezależnie od siebie działających konstruktorów: Cristoforiego we Wloszech i Mariusa we Francji, którzy chcieli stworzyć instrument głośniejszy od klawesynu i o dynamice podobnej do cymbałów. Bartolomeo Cristofori w latach 1709–11 wymyślił i zbudował pierwszy fortepian z mechanizmem młoteczkowym, umożliwiającym grę z szeroką dynamiką, tzw. gravicembalo con piano e forte. Wkrótce podobne mechanizmy powstały we Francji (J. Marius, 1716) i Niemczech (G. Schroter, 1717). System Mariusa dał początek tzw. mechanice wiedeńskiej, a system Cristoforiego, ulepszony przez G. Sibermanna i J. Ch. Zumpego – angielskiej, obecnie stosowanej. Najważniejszymi elementami tej mechaniki są popychacz oraz dźwignia repetycyjna. W przeciwieństwie do prostej budowy klawesynu, gdzie skoczek zawieszony na drewienku, a mówiąc ściślej, znajdujące się w jego górnym końcu piórko szarpie strunę, mechanika fortepianowa jest skomplikowana. Popychacz przekazujący energię dotkniętego klawisza porusza młoteczek ku strunom, podczas gdy konstrukcja dźwigni repetycyjnej pozwala na precyzyjną kontrolę dynamiki ruchu młotka. W chwili gdy młoteczek ma już dotknąć struny, popychacz traci z nim kontakt, aby nie spowodować stłumienia dźwięku. Po uderzeniu dźwięku młotek opada na dźwignię repetycyjną, której zadaniem jest nieznaczne jego uniesienie, tak aby popychacz mógł łatwo i szybko wrócić do punktu podparcia młoteczka.

W dobrych fortepianach wystarczy lekko odpuścić uprzednio naciśnięty klawisz, by cała mechanika wróciła na miejsce (w pianinach to rzadkość). Wynalazek Cristoforiego długo czekał na realizację, gdyż uważano, że jest zbyt skomplikowany konstrukcyjnie. Trafił do produkcji dzięki słynnym firmom: Backers, Braoadwood i Stodart w postaci tzw. mechaniki angielskiej. Później go udoskonalono. W 1823 roku Érard opatentował mechanizm z podwójną repetycją – co okazało się jednym z najbardziej doniosłych wydarzeń w historii fortepianu.

Cud świata?

Materiały, z których wytwarza się fortepiany, wydają się skromne. To tylko druty, patyki, drewno i skóra. Jednak efekt finalny to cudowny, kryjący wiele tajemnic i możliwości instrument. Napięcie wszystkich strun w fortepianie przekracza 200 kN (czyli w przybliżeniu 20 ton), w pianinie 120 kN. Instrument musi być tak zbudowany, by wytrzymać te ogromne naciągi. Za największego budowniczego fortepianu uważa się Steinwaya. Był z zawodu stolarzem, choć muzykował, jak większość ludzi w Niemczech. Do dziś fascynują zrobione przez niego instrumenty, wytrzymujące 60 lat bez poważnych remontów. Również inne stare i solidne firmy, jak Sommerfeld czy Steinweg, budowały instrumenty, z których najlepsze utrzymują stabilność stroju nawet przez kilka lat. W budowie instrumentu najważniejsza jest dokładność wykonania. Tym wspanialszy instrument, im bardziej precyzyjnie zbudowany. Fortepian jest jednym z cudów tego świata.

Mity o fortepianach

Zerwana struna to konsekwencja złej gry pianisty.

Nie, przeważnie przyczyną są minimalne błędy w konstrukcji instrumentu. Fortepiany są tak drogie, bo ogromne znaczenie ma perfekcja ich wykonania. Ale nawet w najlepszych fortepianach Steinwaya czy Fazioliego podczas eksploatacji mogą wystąpić problemy spowodowane błędami wykonania, np. zrywające się struny. Jeśli konstrukcja instrumentu na to pozwala, błędy te można korygować. Oczywiście, największy naciąg strun w stosunku do przekroju występuje w strunach górnych, stąd najłatwiej je zerwać, a niewielki nawet błąd produkcyjny daje o sobie znać. W perfekcyjnie wykonanym instrumencie łatwiej złamać młotek, niż zerwać strunę!

Stare instrumenty miały drewnianą ramę.

Drewniana rama właściwie nigdy nie istniała. W modelach przejściowych stosowano ramy cząstkowe, w których elementy drewniane wzmacniano metalowymi. Fortepian pochodzi od klawesynu, w którym nie było ramy, tylko dno rezonansowe. Podobnie jak w skrzypcach, w fortepianie struny wiszą nad częścią drewnianą. Dźwięk pochodzi od struny, a jego wzmocnienie od płyty. Pierwsze fortepiany budową przypominały klawesyny. W tylniej części instrumentu umieszczano płaską sztabę z kołkami, do których przywiązywano struny. A ponieważ szukano coraz mocniejszego dźwięku, montowano coraz grubsze struny. Struny w fortepianie przenoszą napięcie od 700 do1200 N. Drewniane konstrukcje tego nie wytrzymywały, więc je wzmacniano elementami metalowymi. Podobnie wzmacniano strojnicę. Problemy te rozwiązało dopiero zastosowanie ramy żeliwnej z krzyżowym układem strun. Jedne z najciekawszych i najdoskonalszych rozwiązań ramy żeliwnej znajdujemy u Steinwaya.

Aby umożliwić grę „cięższą”, należy doważyć klawiaturę ołowiem.

Jest to rozwiązanie dyskusyjne, bo w większości instrumentów uniemożliwia grę piano. Są inne sposoby regulowania ciężkości gry na instrumencie bez zmiany ciężaru klawisza. Ołów montowany w różnych miejscach po bokach klawisza zwiększa jego masę (można to sprawdzić za pomocą ciężarków), ale ogranicza subtelność gry. Można korygować klawiaturę ołowiem, ale z umiarem. Zdarza się, że w fortepianach „poprawia się” ciężar gry, montując sztaby z ołowiem wielkości czarnych klawiszy. Na takich fortepianach oczywiście gra się wyłącznie forte. W ten sposób można sobie tylko zmanierować rękę.

Istnieją dwa rodzaje strojów: niski, czyli wiedeński oraz równomiernie temperowany.

Istnieje ponad 100 rodzajów strojów w instrumentach klawiszowych! Konstrukcja większości starych (XIX-wiecznych) instrumentów nie pozwala na nastrojenie ich do kamertonu a1, czyli 440 Hz. Instrumenty takie trzeba stroić niżej. Niższy strój bywa mylnie nazywany strojem wiedeńskim. W dziejach muzyki wysokość stroju ulegała procesowi unifikacji wysokości oraz niezależnie – stopniowemu jego podwyższeniu. Drugi z procesów wymuszał budowę mocniejszych instrumentów, których konstrukcja mogłaby przenosić coraz większe napięcia. Obecnie powszechnie stroi się instrumenty do kamertonu a1, czyli 440 Hz, jednak coraz częściej stosuje się strój 442, a nawet 443 Hz. Muzycy twierdzą bowiem, że instrumenty brzmią lepiej w wyższym stroju. Dotyczy to również fortepianu, który przy większym napięciu strun brzmi korzystniej, gdyż kumuluje w sobie większą energię. Ze strojem instrumentów klawiszowych wiąże się ciekawostka: w czasach współczesnych używa się stroju równomiernie temperowanego, rozpowszechnionego już przez Jana Sebastiana Bacha! W dawnych czasach utwór muzyczny komponowano nie tylko w określonej tonacji, ale również w konkretnej temperacji. Utwór wybrzmiewał pełnią swoich walorów, charakterystycznych dla kompozytora i epoki tylko w temperacji oryginalnej. Dawne stroje, stosowane jeszcze w muzyce klawesynowej, w odróżnieniu od stroju równomiernie temperowanego charakteryzowały się brakiem możliwości swobodnej transpozycji utworu bez przestrajania instrumentu.

Wielość strojów w instrumentach klawiszowych wynika z prawa fizyki, które jako pierwszy zdefiniował Pitagoras. Jeśli nastroimy jakiś dźwięk i jego odpowiedniki w oktawach (7 oktaw), a dla porównania 12 kwint od dźwięku wyjściowego, to okazuje się, że finalny dźwięk uzyskany z kwint jest wyraźnie wyższy od tego z oktaw. Powstała w ten sposób różnica musi być skorygowana (komat pitagorejski). Wszystkie instrumenty na świecie są więc strojone z oszustwem. Smyczkowcy temperują strój podświadomie, podciągając lub opuszczając strój. W fortepianie najprostszym rozwiązaniem jest zmniejszenie każdej kwinty (a tym samym zwiększenie kwarty), czyli strój równomiernie temperowany. Jedynym czystym interwałem w fortepianie lub współcześnie budowanych organach jest więc oktawa!

Fortepiany się rozgrywają

Zjawisko to występuje tylko w instrumentach smyczkowych. Konstrukcja fortepianu jest z założenia stabilna. W instrumencie o wielkim naciągu, żeliwnej ramie i drewnianej, bardzo stabilnej konstrukcji szkieletu rodzaj brzmienia jest zdeterminowany końcowym efektem pracy mistrzów fortepianu. Zadaniem konstruktora jest zbudować instrument maksymalnie stabilny, co zapewnia żeliwna rama, równoważąca ogromną siłę naciągu strun. Budowa fortepianu wyklucza znaczne zmiany parametrów dźwięku, spowodowane upływem czasu lub wydobywanymi drganiami. Niewątpliwie jednak fortepiany, zwłaszcza te użytkowane w najsłynniejszych salach koncertowych, wymagają tzw. przełamania. Termin ten oznacza pewne zabiegi wykonywane przez doświadczonego stroiciela, głównie na filcu młoteczków. W ten sposób dostosowuje się potencjał instrumentu do konkretnych potrzeb.

Na fortepianie można wibrować klawiszem.

Niestety, tylko w wyobraźni. Po wydobyciu dźwięku nie ma przecież kontaktu młotka ze struną, która jest źródłem dźwięku. Można jedynie uzyskać efekt „zamarkowania”, kiedy tłumiki lądują w okolicy strun (podobnie jak przy flażoletach na skrzypcach).

Niektóre fortepiany były odznaczane medalami.

Narysowane wewnątrz dna rezonansowego albo umieszczone na ramie medale dostała fabryka, a nie konkretny egzemplarz. W pudle rezonansowym można również znaleźć numer fabryczny, pozwalający odczytać w katalogu datę produkcji instrumentu. W wyjątkowych wypadkach po wyjęciu pierwszego lub ostatniego klawisza znajdzie się ręcznie odnotowaną datę produkcji, umieszczoną tam przez pracownika fabryki lub pozostawioną przez stroiciela zajmującego się instrumentem.

Czego nie kupować i na czym nie grać?

1. Instrumentów z mechaniką górnotłumikową (tzw. górników), stosowaną w niektórych pianinach. Można je poznać po otwarciu górnej klapy. Nie widać wtedy młotków, tylko deskę. Bardzo trudno nastroić taki instrument, bo wszystkie struny są schowane, przykryte tłumikami. Na dodatek instrumenty te mają skomplikowaną konstrukcję. Na szczęście przestano je produkować. Nawet w doskonale wyregulowanym instrumencie tego typu po zdjęciu rąk z klawiatury dźwięk wciąż trwa. Dla pianisty taki instrument to pomyłka.

2. Instrumentów z mechaniką wiedeńską. Prostota mechanizmu i jego zawodność oraz brak podwójnej repetycji powodują, że precyzja gry jest skrajnie ograniczona. Fortepiany wiedeńskie, około 120-letnie, o lżejszym naciągu strun, umożliwiają co prawda subtelną grę, bo mają większe i delikatniejsze od normalnych młotki, jednak nadają się wyłącznie do domowego muzykowania bądź wykonań muzyki dawnej.

Z życia stroiciela:

1. Stroiciel wchodzi do klasy, by naprawić fortepian, ale akurat ćwiczy na nim uczennica. Fortepian jest w strasznym stanie, więc pyta ją, czy to jej nie przeszkadza? Odpowiada, że nie, bo jest skrzypaczką!

2. Bogaci ludzie, mieszkający w rezydencji pod Warszawą i opływający w luksusy, proszą o znalezienie instrumentu dla córki. Do dwóch tysięcy złotych...

3. Rodzice posyłają dziecko do szkoły muzycznej, na fortepian, bo w Polsce czci się Chopina. Ale pytani przez znajomych mówią, że dziecko gra tylko dla siebie...

Lekcja strojenia

Każdy pianista powinien móc doraźnie dostroić swój instrument. Fortepian zwykle rozstraja się od góry. Z trzech strun wydających dźwięk w górnym rejestrze zazwyczaj rozstraja się jedna. Należy ją zlokalizować i podkręcić kluczem do strojenia. Potrzebny jest do tego gumowy klin, który wstawia się między struny, by słyszeć, która jak gra. Potem trzeba zbadać każdą z nich, brzmienie w kwarcie, kwincie, w lewo, w prawo i dostroić „chórek”, regulując strunę fałszywie brzmiącą w unisonie z sąsiednimi uderzanymi jednym młoteczkiem.

Wypowiedź pianisty, który podjął to wyzwanie:

...kupiłem sobie klucz do strojenia i próbowałem nastroić mój fortepian według programu internetowego www.instrument-tuner.com. O rety, jaka to trudna, ciężka i męcząca praca. Po dwóch godzinach miałem łeb jak garnek i nie odróżniałem tercji od kwarty. Wszyscy pianiści powinni spróbować – może przestaliby narzekać...

A jednak – warto spróbować!

Przy strojeniu pomocny może być elektroniczny tuner. To urządzenie działa świetnie, ale nie w wypadku starych instrumentów, gdyż nie znajduje wtedy odpowiednich częstotliwości. W zgranych instrumentach odzywają się przydźwięki oraz fałszywe alikwoty, nie związane z częstotliwością dźwięku i zakłócają działanie takiego urządzenia. Dobrze jest wówczas polegać na swoim słuchu. Ucho ludzkie jest tak doskonałe, że znajduje podstawę brzmienia.

Najczęściej występujące problemy z instrumentami

Zacinanie się klawiszy. W niektórych egzemplarzach pianin mogą występować błędy konstrukcyjne powodujące blokowanie klawiszy. Usterki te można zwykle usunąć, choć to kosztowne.

Niestabilność klawiszy: luz, rozchwianie, rozdygotanie. Każdy klawisz powinien być stabilny i mieć jedynie minimalny luz, co daje komfort stabilnego oparcia w palcach. Naprawa zbyt luźnej klawiatury przez doświadczonego stroiciela rozwiązuje problem na długo.

Zgrane młotki. Barwa instrumentu ze zgranymi młotkami jest rozmyta i płaska, a wybrzmiewanie dźwięków wynaturzone – szybkie gaśnięcie poprzedza zbyt agresywny atak. Nieosiągalne staje się zarówno subtelne piano, jak i wyraziste forte. W zależności od stopnia zużycia młotki trzeba wyprofilować lub zastąpić nowymi.

Nieodpowiedni ciężar klawiatury. I w pianinie, i w fortepianie można go zmienić. Na ciężar gry mają wpływ: opór dźwigni i masa młotka (młotek zaczyna się podnosić po naciśnięciu klawisza, co można zaobserwować, kładąc odważnik na klawisz) oraz podnoszenie się tłumika (tył klawisza dotyka metalowej łyżeczki, opierającej się na jego końcu, mniej więcej w połowie drogi do struny). Obecnie stosuje się kilka możliwości regulacji klawiatury.

Wynalazki

Estetyczne – dla miłośników piękna firma Fazioli wyprodukowała fortepian w kolorze czerwonym z wymalowanym w środku placem św. Marka, a Seiler – stylizowany, srebrny fortepian o kształtach futurystycznego mostu. Spore wrażenie robią też fortepiany o przezroczystych obudowach, jak u Schimmela.

Praktyczne – dla pianistów, którzy muszą ćwiczyć po nocach i tych, których praca wymaga wsparcia elektroniki, firma Yamaha produkuje serie instrumentów, takich jak: Silent, Disklavier czy Gran Touch. Instrumenty te pozwalają nie tylko ćwiczyć w słuchawkach, ale urzekają szeroką gamą możliwości dźwiękowych.

Sprytne – dla pianistów ze zmiennymi wymaganiami doskonałym rozwiązaniem jest posiadanie drugiej mechaniki o innych parametrach (inne młotki, inny ciężar gry czy inny podział punktu wagi klawisza) niż oryginalna. Sposób ten może całkowicie odmienić jakość pracy na instrumencie, ale jest związany z wydatkiem rzędu 6–10 tysięcy złotych. Z wybitnych pianistów m.in. Krystian Zimerman ma dwie mechaniki do swojego fortepianu.

Ostrzeżenia i rady...

Dla czyścioszków:

Nie czyście strun ani innych elementów metalowych środkami chemicznymi, np. cifem. Struny basowe, wykonane z miedzi, utlenią się i... przestaną grać.

Dla cichych:

Używajcie moderatora, czyli listwy, która zjeżdża pomiędzy młotki a struny, po to, żeby grać ciszej, jeśli macie już rozwiniętą wyobraźnię dźwiękową. Nie zalecajcie gry na moderatorze młodym uczniom. Powinni grać na instrumencie, który by ich uskrzydlał, wciągał i pozwalał się rozwijać.

Dla troskliwych:

Otaczajcie swoje instrumenty opieką, dowiadujcie się, w jakich warunkach najlepiej będą funkcjonowały. W materiałach niektórych fabryk znaleźć można wzmianki o tym, że instrument trzeba chronić od nadmiernej wilgoci, gorąca i przeciągów oraz regularnie stroić.

Dla perfekcjonistów:

Współpracujcie ze swoimi stroicielami. Bądźcie obecni przy strojeniu waszych instrumentów (jak Japończycy, którzy zawsze to robią) i informujcie, co się dzieje i czego szukacie. Będziecie zaskoczeni rezultatami.

Skąd pomysł takiej lekcji?

Mariusz Kaźmierczak, organizując tę lekcję, chciał wyjść poza obszar pracy związany wyłącznie ze strojeniem i korektą mechanik. Kierował się potrzebą wniesienia osobistego wkładu w polską pianistykę.

Fot. Krzysztof Wojda

Ewa Skardowska-Kiljan

powrót

Krzyżówka
Słownik

Ustaw jako stronę startową

Prześlij znajomym


Książki
Podręczniki
Czasopisma
Płyty CD



2003    2004    2005    2006    2007    2008    2009    2010    2011    2012    2013   

Numer poprzedni




Licznik odwiedzin:

1


Gdzie kupić    Redakcja    Misja    Kontakt   

Zobacz nas w:
facebook logo