2/2017


szkoła mistrzów fortepianu 2012

Częściowo zrealizowany ze środków Ministerstwa Kultury w ramach programu operacyjnego "Promocja Czytelnictwa"




22.07-4.08 - 40. Dni Muzyki Karola Szymanowskiego

Filharmonia Krakowska - Music Summer

FX Music Group zaprasza

Filharmonia Poznańska - sezon 2017/2018

„Straszny dwór” w ramach 21. Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej!

Balet Opery Krakowskiej tańczy do muzyki jazzowej! „Dwie Historie - jeden Taniec”

„Koncert finałowy” zwieńczy cykl „Pieśń – Teatr Słowa”

9.06.2016 - Premiera „Opowieści Hoffmanna” J. Offenbacha w Operze Krakowskiej!

9.06-2.07.2017 - Letni Festiwal Opery Krakowskiej - „Teatr Opery”

6.06.2017 - Po konferencji prasowej


Istrument klasyczny i król jazzu - - saksofon

Istrument klasyczny i król jazzu

Z Pawłem Gusnarem, saksofonistą i wykładowcą akademii muzycznych w Warszawie i Łodzi, w 160. rocznicę powstania saksofonu, rozmawia Ewa Skardowska-Kiljan

Saksofon jest kojarzony głównie z muzyką rozrywkową, ale powstał jako instrument klasyczny.

Niemal od razu, gdy został wynaleziony, znalazł zastosowanie w orkiestrach symfonicznych i wojskowych. W jazzie ważną rolę zaczął odgrywać dopiero na początku lat trzydziestych XX wieku, w dobie stylów: chicago i swing. Nieco później nie było gatunku muzyki jazzowej, w którym nie zastosowano by saksofonu. Saksofon jest królem jazzu, ale większość saksofonistów to „klasycy”! W Polsce saksofon klasyczny można studiować aż w ośmiu akademiach muzycznych (łącznie z filiami), a „jazzowy” na jedynym, jak dotąd, wydziale muzyki rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Katowicach (ewentualnie na kierunkach specjalistycznych, utworzonych w akademiach muzycznych w Bydgoszczy i Wrocławiu). Wliczając uczniów szkolnictwa niższych szczebli, można zauważyć, że „klasyków” w Polsce jest znacznie więcej. W Europie i świecie nie ma takich dysproporcji, bo w prawie każdym liczącym się uniwersytecie obok „klasyków” kształci się także muzyków jazzowych. Warto dodać, że wielu wybitnych saksofonistów jazzowych przechodziło klasyczną szkołę gry. I ta okazała się niezmiernie istotna dla ich kariery.

W końcu marca obchodziliśmy 160. rocznicę zbudowania saksofonu. W jaki sposób ten instrument powstał?

Saksofon został skonstruowany w 1840 roku, ale Adolf Sax udoskonalał go jeszcze przez kilka lat i opatentował 21 marca 1846 roku w Paryżu – stąd okrągła rocznica. Sax stworzył saksofon w Belgii, ale przywiózł go do Paryża, by zainteresować nim ówczesnych kompozytorów.

Gdy instrument ten ujrzał Berlioz, od razu stał się jego entuzjastycznym zwolennikiem. Uważał, że dzięki możliwościom ekspresyjnym jest on bliski ideałowi dźwiękowemu. Pierwszym saksofonem był „bas”. Berlioz zwrócił uwagę na jego ograniczone możliwości techniczne i tym samym zachęcił Saxa do pracy nad innymi typami saksofonów, bardziej „ruchliwymi”. I tak powstało siedem saksofonów: „sopranino”, „sopran”, „alt”, „tenor”, „baryton”, „bas” i „kontrabas”; największą rolę odgrywają dziś saksofony klasycznego kwartetu: „sopran”, „alt”, „tenor” i „baryton”. W klasyce prym wiedzie „alt”, natomiast w jazzie kró-lem saksofonów jest „tenor”, choć i „alt” wydaje się popularny. Saksofoniści często grają na więcej niż jednym saksofonie, jednak mało kto łączy „alt” z „tenorem”. Zwykle zarówno „tenorzysta”, jak i „alcista” wybierają dodatkowo „sopran”. Aplikatura na różnych typach saksofonów jest taka sama, a przez transpozycje zmienia się tylko wysokość granych dźwięków.

Skoro saksofony transponują, niełatwo jest chyba czytać nuty…

Może to stanowić problem, ale tylko dla osób, które słyszą absolutnie. „C” grane na „alcie” brzmi jak „Es”; na „tenorze” lub „sopranie” brzmi jak „B”. Dlatego niektórzy muzycy z absolutnym słuchem wolą czytać nuty zapisane in C i je transponować. Dotyczy to głównie jazzmanów, którzy np. w improwizacjach wolą czasem realizować funkcje zapisane in C.

Wydaje się, że na saksofonie gra się łatwo. Po prostu bierze się instrument i dmucha. Co w tym trudnego?

Chyba właśnie to dmucha­nie… Sprawne palce są potrzebne do gry na każdym instrumencie, ale na wszystkich instrumentach dętych dodatkową trudnością jest opanowanie właściwego oddechu oraz aparatu gry, czyli tzw. zadęcia. Niebagatelne znaczenie w grze na saksofonie ma ustnik. Źle dobrany, z niewłaściwym stroikiem (za miękkim lub za twardym) może stanowić największą trudność w wydobyciu dobrego dźwięku. Dla początkującego saksofonisty dobry, markowy ustnik z odpowiednio dopasowanym stroikiem (zadanie dla nauczyciela!) powinien być pierwszą inwestycją. Profesjonalny instrument można nabyć później, choć oczywiście najlepiej byłoby mieć od razu i dobry ustnik, i instrument.

W jakich typach ustników można dziś wybierać?

Na rynku jest wiele rodzajów ustników, różniących się między sobą odchyleniem oraz długością i kształtem kanału wewnętrznego. Mamy do wyboru również kilka materiałów, z których są wykonywane. Zazwyczaj są to ebonit lub metal. Ustniki metalowe przeznaczone są wyłącznie do muzyki rozrywkowej i jazzowej, natomiast ebonitowe zarówno do klasyki, jak i do jazzu (różnią się jedynie modelami i odchyleniami). Liczące się ustniki „klasyczne” produkowane są jedynie przez dwie firmy na świecie: Vandoren i Selmer. Każda z nich wykonuje po kilkanaście modeli. Do najbardziej popularnych należą: A27, A25, A35 (vandoreny), S80-C* i C** oraz Soloist C*, a także S90 170 i 180 (selmery). Są to modele ustników do saksofonu altowego, ponieważ zdecydowana większość „klasyków” to „alciści”, ale również w wypadku innych typów saksofonów popularność modeli i odchyleń jest podobna. Natomiast wybór tego jednego, jedynego ustnika dla jazzmana w praktyce oznacza lata doświadczeń i poszukiwań. Producenci zasypują rynek swoimi ofertami, przedstawiają szeroką gamę możliwości, trudno jest więc wybrać ustnik najodpowiedniejszy dla siebie. Ustniki jazzowe produkowane są przez firmy: Otto Link, Meyer, Dukoff, Berg-Larsen, C. Lakey, Lawton, Brilhart, Ponzol, Guardala, Beechler, Freddy Gregory, jak wspomniane wcześniej Selmer i Vandoren oraz wiele innych.

Jeśli chce się grać zarówno klasykę, jak i rozrywkę, instrument można mieć jeden, ale ustniki koniecznie dwa.

Chcąc łączyć oba gatunki muzyki – tak. Ale dość rzadko się zdarza, by saksofonista potrafił z powodzeniem łączyć tak przeciwległe dziedziny. Jest to bardzo trudne. Sposób gry, zadęcie, artykulacja i wibracja są w obu wypadkach nawet sprzeczne ze sobą. To dwa różne światy. Żeby grać jazz, trzeba mieć już pewne doświadczenie i ukształtowany aparat gry. Tylko wtedy można eksperymentować: szukać odpowiednich ustników i dźwięku. W ważniejszych ośrodkach saksofonowych na świecie, np. we Francji, wśród tzw. ortodoksyjnych klasyków wręcz nie uchodzi, by ktoś łączył muzykę poważną z jazzem. Uważa się tam, że ktoś, kto nie może się określić i zdecydować na jeden rodzaj sztuki, to... amator!

Ale możliwości pracy dla saksofonistów, przynajmniej w Polsce, są dość ograniczone. Saksofonista „klasyczny” powinien więc chyba umieć zagrać rozrywkę?

A przynajmniej z tym gatunkiem się zapoznać. Nie ma w Polsce orkiestr, które zatrudniałyby saksofonistów na etatach. Wyjątkiem są orkiestry wojskowe. Pozostaje praca w szkole lub kariera solowa, ale o tę jakże trudno, albo zespoły: comba, big-bandy oraz praca w studiach nagraniowych, teatrach przy spektaklach muzycznych i musicalowych. A tam trzeba grać rozrywkę. Dlatego w mojej pracy ze studentami celowo wprowadzam elementy jazzu i podstawy improwizacji, mimo że wykładam na wydziałach rdzennie instrumentalnych, kształcących „klasyków”. Ogromnie się cieszę, że w AMiFC w Warszawie niedawno powstał big-band, w którym studenci, nie tylko saksofoniści, mogą zdobywać cenne doświadczenia, bardzo potrzebne w ich późniejszej pracy zawodowej.

Saksofon nie odgrywa zbyt dużej roli w orkiestrze symfonicznej…

Literatura symfoniczna z wykorzystaniem saksofonu jest dość uboga, choć na nasze szczęście istnieje kilka utworów, w których instrument ten odgrywa ważną rolę (Gershwin, Bizet, Musorgski, Prokofiew, Ravel), więc kilka razy w roku znajduje zastosowanie w składach symfonicznych. Istnieje natomiast dużo utworów współczesnych, gdzie jest wykorzystywany. Można nawet zaobserwować pewną „tendencję wzrostową” wśród obecnie piszących kompozytorów – saksofon wzbudza coraz większe ich zainteresowanie.

Jak szybko można zacząć naukę gry na saksofonie?

Najważniejsze są predyspozycje fizyczne dziecka, zatem trudno jest określić dolną granicę wieku. Na pewno jednak ze względu na specyfikę saksofonu (jest instrumentem dętym, do tego dość ciężkim) nie można zacząć zbyt wcześnie. Myślę, że najlepszy wiek to 11, 12 lat.

I nie można od razu zacząć grać „rozrywki”?

Warto najpierw zdobyć podstawy „klasyczne”, tj. ukształtować prawidłowe zadęcie, stosując ustnik o mniejszym odchyleniu, rozwinąć technikę i opanować prawidłowy oddech. Wielu młodym osobom wydaje się, że mogą grać jazz, rozrywkę i improwizację od razu. Tymczasem droga ta nie jest taka prosta. „Klasyczna” baza, granie gam i etiud oraz standardowej literatury saksofonowej jest naprawdę ważne w procesie kształcenia.

Saksofon, choć jest instrumentem stosunkowo młodym, ma już bardzo bogatą i stale powiększającą się literaturę muzyczną.

Jeden z najsłynniejszych obecnie saksofonistów – Jean-Marie Londeix, profesor konserwatorium w Bordeaux, powiedział, że co roku powstaje około 2000 pozycji na saksofon lub z jego wykorzystaniem. Prawdopodobnie saksofon jest instrumentem szalenie inspirującym kompozytorów. Jednak mimo istnienia licznych utworów, saksofoniści poszukują odnośników „klasycznego” repertuaru i dokonują coraz więcej transkrypcji. Studenci Claude’a Delangle’a, profesora Conservatoire Superieure de Music w Paryżu, sami piszą transkrypcje utworów, które chcą zagrać!

Literatura saksofonowa, tak jak sam instrument, jest „młoda”. Znanych jest zaledwie kilka transkrypcji barokowych, żadnej klasycznej, świeża transkrypcja sonaty Francka i dopiero Debussy…

Istnieją transkrypcje barokowe utworów fletowych i skrzypcowych Bacha, Hän­dla, Telemanna. Z klasycyzmu jedynie kilka miniatur, ale już z romantyzmu – klarnetowe sonaty Brahmsa, „Fantasienstucke” (na „sopran”), a z późniejszej muzyki transkrypcja „Sonatiny” Ravela na fortepian. Pomimo całego bogactwa literatury napisanej na saksofon, granie i tworzenie nowych transkrypcji to dobra tendencja.

Saksofon jest kojarzony głównie z muzyką rozrywkową, ale powstał jako instrument klasyczny.

Niemal od razu, gdy został wynaleziony, znalazł zastosowanie w orkiestrach symfonicznych i wojskowych. W jazzie ważną rolę zaczął odgrywać dopiero na początku lat trzydziestych XX wieku, w dobie stylów: chicago i swing. Nieco później nie było gatunku muzyki jazzowej, w którym nie zastosowano by saksofonu. Saksofon jest królem jazzu, ale większość saksofonistów to „klasycy”! W Polsce saksofon klasyczny można studiować aż w ośmiu akademiach muzycznych (łącznie z filiami), a „jazzowy” na jedynym, jak dotąd, wydziale muzyki rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Katowicach (ewentualnie na kierunkach specjalistycznych, utworzonych w akademiach muzycznych w Bydgoszczy i Wrocławiu). Wliczając uczniów szkolnictwa niższych szczebli, można zauważyć, że „klasyków” w Polsce jest znacznie więcej. W Europie i świecie nie ma takich dysproporcji, bo w prawie każdym liczącym się uniwersytecie obok „klasyków” kształci się także muzyków jazzowych. Warto dodać, że wielu wybitnych saksofonistów jazzowych przechodziło klasyczną szkołę gry. I ta okazała się niezmiernie istotna dla ich kariery.

W końcu marca obchodziliśmy 160. rocznicę zbudowania saksofonu. W jaki sposób ten instrument powstał?

Saksofon został skonstruowany w 1840 roku, ale Adolf Sax udoskonalał go jeszcze przez kilka lat i opatentował 21 marca 1846 roku w Paryżu – stąd okrągła rocznica. Sax stworzył saksofon w Belgii, ale przywiózł go do Paryża, by zainteresować nim ówczesnych kompozytorów.

Gdy instrument ten ujrzał Berlioz, od razu stał się jego entuzjastycznym zwolennikiem. Uważał, że dzięki możliwościom ekspresyjnym jest on bliski ideałowi dźwiękowemu. Pierwszym saksofonem był „bas”. Berlioz zwrócił uwagę na jego ograniczone możliwości techniczne i tym samym zachęcił Saxa do pracy nad innymi typami saksofonów, bardziej „ruchliwymi”. I tak powstało siedem saksofonów: „sopranino”, „sopran”, „alt”, „tenor”, „baryton”, „bas” i „kontrabas”; największą rolę odgrywają dziś saksofony klasycznego kwartetu: „sopran”, „alt”, „tenor” i „baryton”. W klasyce prym wiedzie „alt”, natomiast w jazzie królem saksofonów jest „tenor”, choć i „alt” wydaje się popularny. Saksofoniści często grają na więcej niż jednym saksofonie, jednak mało kto łączy „alt” z „tenorem”. Zwykle zarówno „tenorzysta”, jak i „alcista” wybierają dodatkowo „sopran”. Aplikatura na różnych typach saksofonów jest taka sama, a przez transpozycje zmienia się tylko wysokość granych dźwięków.

Skoro saksofony transponują, niełatwo jest chyba czytać nuty…

Może to stanowić problem, ale tylko dla osób, które słyszą absolutnie. „C” grane na „alcie” brzmi jak „Es”; na „tenorze” lub „sopranie” brzmi jak „B”. Dlatego niektórzy muzycy z absolutnym słuchem wolą czytać nuty zapisane in C i je transponować. Dotyczy to głównie jazzmanów, którzy np. w improwizacjach wolą czasem realizować funkcje zapisane in C.

Wydaje się, że na saksofonie gra się łatwo. Po prostu bierze się instrument i dmucha. Co w tym trudnego?

Chyba właśnie to dmucha­nie… Sprawne palce są po­trzebne do gry na każdym instrumencie, ale na wszystkich instrumentach dętych dodatkową trudnością jest opanowanie właściwego oddechu oraz aparatu gry, czyli tzw. zadęcia. Niebagatelne znaczenie w grze na saksofonie ma ustnik. Źle dobrany, z niewłaściwym stroikiem (za miękkim lub za twardym) może stanowić największą trudność w wydobyciu dobrego dźwięku. Dla początkującego saksofonisty dobry, markowy ustnik z odpowiednio dopasowanym stroikiem (zadanie dla nauczyciela!) powinien być pierwszą inwestycją. Profesjonalny instrument można nabyć później, choć oczywiście najlepiej byłoby mieć od razu i dobry ustnik, i instrument.

W jakich typach ustników można dziś wybierać?

Na rynku jest wiele rodzajów ustników, różniących się między sobą odchyleniem oraz długością i kształtem kanału wewnętrznego. Mamy do wyboru również kilka materiałów, z których są wykonywane. Zazwyczaj są to ebonit lub metal. Ustniki metalowe przeznaczone są wyłącznie do muzyki rozrywkowej i jazzowej, natomiast ebonitowe zarówno do klasyki, jak i do jazzu (różnią się jedynie modelami i odchyleniami). Liczące się ustniki „klasyczne” produkowane są jedynie przez dwie firmy na świecie: Vandoren i Selmer. Każda z nich wykonuje po kilkanaście modeli. Do najbardziej popularnych należą: A27, A25, A35 (vandoreny), S80-C* i C** oraz Soloist C*, a także S90 170 i 180 (selmery). Są to modele ustników do saksofonu altowego, ponieważ zdecydowana większość „klasyków” to „alciści”, ale również w wypadku innych typów saksofonów popularność modeli i odchyleń jest podobna. Natomiast wybór tego jednego, jedynego ustnika dla jazzmana w praktyce oznacza lata doświadczeń i poszukiwań. Producenci zasypują rynek swoimi ofertami, przedstawiają szeroką gamę możliwości, trudno jest więc wybrać ustnik najodpowiedniejszy dla siebie. Ustniki jazzowe produkowane są przez firmy: Otto Link, Meyer, Dukoff, Berg-Larsen, C. Lakey, Lawton, Brilhart, Ponzol, Guardala, Beechler, Freddy Gregory, jak wspomniane wcześniej Selmer i Vandoren oraz wiele innych.

Jeśli chce się grać zarówno klasykę, jak i rozrywkę, instrument można mieć jeden, ale ustniki koniecznie dwa.

Chcąc łączyć oba gatunki muzyki – tak. Ale dość rzadko się zdarza, by saksofonista potrafił z powodzeniem łączyć tak przeciwległe dziedziny. Jest to bardzo trudne. Sposób gry, zadęcie, artykulacja i wibracja są w obu wypadkach nawet sprzeczne ze sobą. To dwa różne światy. Żeby grać jazz, trzeba mieć już pewne doświadczenie i ukształtowany aparat gry. Tylko wtedy można eksperymentować: szukać odpowiednich ustników i dźwięku. W ważniejszych ośrodkach saksofonowych na świecie, np. we Francji, wśród tzw. ortodoksyjnych klasyków wręcz nie uchodzi, by ktoś łączył muzykę poważną z jazzem. Uważa się tam, że ktoś, kto nie może się określić i zdecydować na jeden rodzaj sztuki, to... amator!

Ale możliwości pracy dla saksofonistów, przynajmniej w Polsce, są dość ograniczone. Saksofonista „klasyczny” powinien więc chyba umieć zagrać rozrywkę?

A przynajmniej z tym gatunkiem się zapoznać. Nie ma w Polsce orkiestr, które zatrudniałyby saksofonistów na etatach. Wyjątkiem są orkiestry wojskowe. Pozostaje praca w szkole lub kariera solowa, ale o tę jakże trudno, albo zespoły: comba, big-bandy oraz praca w studiach nagraniowych, teatrach przy spektaklach muzycznych i musicalowych. A tam trzeba grać rozrywkę. Dlatego w mojej pracy ze studentami celowo wprowadzam elementy jazzu i podstawy improwizacji, mimo że wykładam na wydziałach rdzennie instrumentalnych, kształcących „klasyków”. Ogromnie się cieszę, że w AMiFC w Warszawie niedawno powstał big-band, w którym studenci, nie tylko saksofoniści, mogą zdobywać cenne doświadczenia, bardzo potrzebne w ich późniejszej pracy zawodowej.

Saksofon nie odgrywa zbyt dużej roli w orkiestrze symfonicznej…

Literatura symfoniczna z wykorzystaniem saksofonu jest dość uboga, choć na nasze szczęście istnieje kilka utworów, w których instrument ten odgrywa ważną rolę (Gershwin, Bizet, Musorgski, Prokofiew, Ravel), więc kilka razy w roku znajduje zastosowanie w składach symfonicznych. Istnieje natomiast dużo utworów współczesnych, gdzie jest wykorzystywany. Można nawet zaobserwować pewną „tendencję wzrostową” wśród obecnie piszących kompozytorów – saksofon wzbudza coraz większe ich zainteresowanie.

Jak szybko można zacząć naukę gry na saksofonie?

Najważniejsze są predyspozycje fizyczne dziecka, zatem trudno jest określić dolną granicę wieku. Na pewno jednak ze względu na specyfikę saksofonu (jest instrumentem dętym, do tego dość ciężkim) nie można zacząć zbyt wcześnie. Myślę, że najlepszy wiek to 11, 12 lat.

I nie można od razu zacząć grać „rozrywki”?

Warto najpierw zdobyć podstawy „klasyczne”, tj. ukształtować prawidłowe zadęcie, stosując ustnik o mniejszym odchyleniu, rozwinąć technikę i opanować prawidłowy oddech. Wielu młodym osobom wydaje się, że mogą grać jazz, rozrywkę i improwizację od razu. Tymczasem droga ta nie jest taka prosta. „Klasyczna” baza, granie gam i etiud oraz standardowej literatury saksofonowej jest naprawdę ważne w procesie kształcenia.

Saksofon, choć jest instrumentem stosunkowo młodym, ma już bardzo bogatą i stale powiększającą się literaturę muzyczną.

Jeden z najsłynniejszych obecnie saksofonistów – Jean-Marie Londeix, profesor konserwatorium w Bordeaux, powiedział, że co roku powstaje około 2000 pozycji na saksofon lub z jego wykorzystaniem. Prawdopodobnie saksofon jest instrumentem szalenie inspirującym kompozytorów. Jednak mimo istnienia licznych utworów, saksofoniści poszukują odnośników „klasycznego” repertuaru i dokonują coraz więcej transkrypcji. Studenci Claude’a Delangle’a, profesora Conservatoire Superieure de Music w Paryżu, sami piszą transkrypcje utworów, które chcą zagrać!

Literatura saksofonowa, tak jak sam instrument, jest „młoda”. Znanych jest zaledwie kilka transkrypcji barokowych, żadnej klasycznej, świeża transkrypcja sonaty Francka i dopiero Debussy…

Istnieją transkrypcje barokowe utworów fletowych i skrzypcowych Bacha, Hän­dla, Telemanna. Z klasycyzmu jedynie kilka miniatur, ale już z romantyzmu – klarnetowe sonaty Brahmsa, „Fantasienstucke” (na „sopran”), a z późniejszej muzyki transkrypcja „Sonatiny” Ravela na fortepian. Pomimo całego bogactwa literatury napisanej na saksofon, granie i tworzenie nowych transkrypcji to dobra tendencja.

powrót

Krzyżówka
Słownik

Ustaw jako stronę startową

Prześlij znajomym


Książki
Podręczniki
Czasopisma
Płyty CD



2003    2004    2005    2006    2007    2008    2009    2010    2011    2012    2013   

Numer poprzedni




Licznik odwiedzin:

1


Gdzie kupić    Redakcja    Misja    Kontakt   

Zobacz nas w:
facebook logo